Srel to kaszubski diabełek. Mieszka na Kaszubach od dawna. Często sypia w lasach, których tu nie mało. Ma takie futerko bo najczęściej sypia na krzaczkach jagód i już tak mu się ono pofarbowało, ze takie niebieskie pozostało. Postny jest i wesoły. Jeśli jeszcze go nie znacie – nie zwlekajcie na Kaszuby przybywajcie:-)
Ma niebieska twarz, więc go chyba znasz.
Nogi, rogi, ogon też – więc się go lepiej strzeż i na baczności się miej!
Któż to taki? Srel to jest dzieciaki!!!
– Maksymilian Wiczling
Dawno temu żył sobie Srel.
Pewnego dnia poszedł na Hel.
Zjadł kilka ryb, a myślał, że to grzyb. Grzyby były stare, więc poszedł do kucharek.
– „Pani kucharko kochana! przybyłem tutaj z rana, by najeść się grzybami, a karmicie mnie rybami!”
Na to Pani rzekła: ”
– „Mój drogi Panie Srelu, jest Pan na Helu, więc skąd te pomysły? Chyba stracił Pan zmysły!”
Słysząc to Srel opuścił Hel i poszedł hen, hen daleko, tam gdzie diabły złota strzegą
– do Kartuz gdzie nikt nie myśli, że jest lebiegą.
– Marcelina Płotka
Gdzieś po świecie krąży Srel, znalazł sobie cel –
Zły jest to, wiadoma sprawa, źle się zawsze zapowiada.
Wszyscy znają go od lat, znał go ojciec mój i dziad.
Srel wciąż lata jak najęty do wygłupów nie musi mieć zachęty.
Do ucha nam głupoty opowiada, grzeszne rzeczy podpowiada.
Kręci się zawsze wokół na, na naukę głupot zawsze ma czas.
– Martyna Lublewska